dijdrak@wp.pl

Didgeridoo na sprzedaż
Anna Kisicka, Gazeta Wyborcza, Gdańsk

Wzorowane na aborygeńskich, drewniane trąby sprzedaje na jarmarku Jakub Pieleszek


ANNA KISICKA: Jak się nazywają te instrumenty?

JAKUB PIELESZEK: Didgeriedoo. Pochodzą z Australii, typowo aborygeńskie instrumenty.
- Sam je robisz?
- Pewnie. Zaraził mnie nimi kolega z Akademii Sztuk Pięknych, bo tam studiuję. Cztery lata temu przywiózł taką rurę, grał i mi się też spodobało. Na tyle, że zacząłem sam je
wykonywać.
- Jak się to robi?
- Najpierw trzeba zdobyć skądś drewno. O, te w kształcie smoków są z parku - konary zostały po jakiejś wycince. Ktoś mi je przyniósł, spojrzałem i od razu pomyślałem, że z tego wyjdą smoki.
- Każde drewno nadaje się na trąbę?
Nie. To musi być jakiś twardszy gatunek - klon, grab, grusza, śliwa.
- Bierzesz taki konar i...
Najpierw zostawiam na jakiś czas, aby wysechł. Koniecznie w korze, aby sechł wolno, bo inaczej drewno popęka. Po kilku tygodniach zdejmuję korę, przecinam konar wzdłuż na pół i wydrążam środek. Potem sklejam, uszczelniam i ozdabiam. Wszystko.
- Dużo roboty?
Smoka np. robiłem tydzień. Każdy z tych konarów ma inny kształt i długość.
I przez to każdy inaczej gra. Nigdy jednak nie wiem, jaki dokładnie dźwięk wyda instrument, który akurat kończę. Wiadomo tylko, że im dłuższa trąba, tym dźwięk będzie niższy.
- Dużo już zrobiłeś tych trąb?
- Jakieś dwadzieścia.
- A ile ich już sprzedałeś?
- Przez dwa dni, trzy.
- Drogie są?
- Gdzieś między 500 a 900 zł.

didjeridoo | muzyka | akcje | artykuły | o nas
 Didjerodou na sprzedaż 
- Anna Kisicka (Gazeta Wyborcza, Gdańsk)

Eukaliptus i termity
- Agnieszka Kamińska (Gazeta Wyborcza, Gdańsk)

Dominikańskie Puzzle
- Magdalena Danaj (Gazeta Wyborcza, Gdańsk)